piątek, 5 maja 2017
O rodzicielskich zamętach i tym, jak przestałam gubić się w bałaganie
Język bywa pomocny w rozwiązywaniu problemów, również gdy dotyczą one rodzicielstwa. Ukułam sobie ostatnio nowe pojęcie: niewidzialna ręka matki . Piękne, prawda?! Od razu mi się skojarzyło z niewidzialną ręką rynku; pojęciem, którym to w Polsce szastali przedstawiciele rynku transportu i przewoźników. Choć pewnie nie tylko oni... Owa ręka, miała uregulować wszelkie turbulencje na tymże rynku po 1990 roku, a ja, owszem, nasłuchałam się tego pracując wówczas dla jednego z naszych dzienników.
środa, 19 kwietnia 2017
O radach i radzeniu, i magii słów, które w istocie nie padają
Żeby być w dialogu, trzeba się słuchać. A słuchanie jest pewną sztuką. Nie samymi radami żyje człowiek – jakże często o tym zapominamy. Trochę refleksyjnie będzie. Usłyszałam ostatnio w jakimś głupim filmie, jedna osoba mówi do drugiej: – Nieważne, jaką decyzję podejmiesz. Rób tak, żeby tobie było dobrze. Słowa zostały. Cenne. Mocne. I tak pomyślałam, że w chwilach trudności coś takiego właśnie chciałabym słyszeć.
poniedziałek, 27 lutego 2017
O węzłach (nie) do rozplątania, czyli emocje na tapecie
Jest wiele definicji toksyczności, a pojęcie to bez wątpienia robi karierę. Status żony i matki jest kolejnym, gdy mogę się z nim zmierzyć. No chyba że... zapragnęłabym żyć w szklanej kuli. Do kolejnych wpisów dojrzewam długo. Taki czas. Niekiedy miesza mi się to, co przeczytałam, gdzieś zasłyszałam, a co wyszło spod mojej klawiatury. I z mojej głowy. Tak, ilość bodźców i danych, wydawałoby się – niezbędnych do przetworzenia, może stresować. A przy okazji refleksja: na jakie przebodźcowanie (oto nowe, „piękne” słowo, na które gdzieś wpadłam – i chyba na trwałe zagości w moim słowniku) narażony jest umysł maluszka, dopiero poznającego współczesny świat. Mam na myśli: rozpoznającego go swoimi zmysłami. Czy nie jest to wystarczający powód do rozdrażnienia?
Każdy z nas ma w głowie coś innego, gdy myśli: psycholog. A może taką myśl, czy skojarzenie – warto by rozebrać na czynniki pierwsze?! Przygotowuję się do rozmowy z psychologiem. To nie będzie zwykła wizyta. Nie, nie dlatego, że na hasło: psycholog, czy: problem, mam ochotę patrzeć sobie na buty, albo udawać, że sprawa nie istnieje. I nie, nie przejmuję się, nie mówcie mi, że wszystko będzie dobrze – to nie moja bajka. Kontakt z kimś reprezentującym tzw. psychiczną sferę naszego życia – to dla mnie wybór życia świadomego . Nie żadna kara ani wyrok.
czwartek, 19 stycznia 2017
O zmianach, czyli gdy rogal świętomarciński nie różni się od pączka
Foto: arch. pryw. Poznaniacy czytający ten tekst mogą się zżymać, ale wszystko wskazuje na to, że swoją tradycją będą się musieli podzielić. Ten tekst powstawał długo, a w istocie zamysł jego napisania długo chodził mi po głowie. Dałam sobie czas i pozwoliłam na luksus czekania. Chciałam sprawdzić, pojechać, dotknąć, skosztować. Jak rasowy dziennikarz. Cóż, planu w 100 procentach nie wykonałam – niemniej jednak po ostatnich świętach powiedziałam sobie jasno: z makiem w moim życiu dość, przynajmniej na razie.




