Po śmierci taty wracam do wiersza Grzegorza Przemyka i do własnych wspomnień. Nie po to, by zatrzymać czas, bo tego nie potrafię, ale by lepiej zobaczyć to, co po sobie zostawiamy. Dwa tygodnie temu zmarł mój tata. Nagle, cicho, jakby urwał się dźwięk, który w tle był zawsze. Wiersz Grzesia Przemyka, który w istocie poznałam niedawno, od tamtej pory wraca mi w myślach jeszcze wyraźniej. Zwłaszcza jeden wers: „A my pójdziemy dalej”. Cały ten wiersz czytam dziś jako opowieść o przyjściu, które jest już tylko wspomnieniem. I o obecności, która zostaje, choć głos milknie.
