poniedziałek, 26 lutego 2018
O oswajaniu bliskości i tym, że przytulenie ma znaczenie
Są ludzie, którzy nie lubią się przytulać, albo gdzieś to zgubili. Tak naprawdę współczuję im. Podzielę się z Wami tekstem, który co jakiś czas odkrywam na nowo. W przeszłości zaznaczyłam go w książce, i odłożyłam na: Kiedyś. U mnie, działa. Dobra nowina przytulasów. Co to takiego? Coś, co można – za darmo (!) – otrzymać od własnego dziecka. Niby takie oczywiste.
piątek, 16 lutego 2018
O grzeczności i innych demonach, czyli gdy trendy związane z wychowaniem się zmieniają, a książka zostaje
Foto: arch. pryw. Jak łatwo projektujemy na innych to, co sami myślimy. Robimy to nawet własnym dzieciom. Książka o królewnie Lence zauroczyła mnie, doprawdy, do tego stopnia, że postanowiłam wziąć ją – w zamian za inną – z pobliskiej, zaprzyjaźnionej kawiarni. Słowa w tytule „...nie chce być grzeczna” (opisujące bohaterkę) podziałały jak magnes. Pierwszy raz przebrnęłam przez lekturę bez zastanowienia. Jakież jednak było moje zdziwienie, i rozczarowanie zarazem, stwierdzeniem, które znajduję na jednej z pierwszych stron, a które przykuło moją uwagę przy entym czytaniu, dowodzące, że Lence „robienie na złość wszystkim wkoło sprawia radość” .
wtorek, 30 stycznia 2018
O tym, czego nie widać na zdjęciach, czyli puzzle rodzinne
Foto: Luana Ferroni / Educ.ar Komunikacja przemocowa. Wyobrażamy sobie, że to tylko krzyk. Nic bardziej mylnego. Dorosłe kobiety. A jednak role wciąż jasno określone. Jak to bywa w wielu rodzinach.
piątek, 22 grudnia 2017
O życzliwości i tradycji, czyli że magii Świąt Bożego Narodzenia można nie czuć
Już dawno, a może jeszcze nigdy zbliżające się Święta nie były dla mnie tak smutnym czasem. Święta i tak przyjdą. Czy my się do nich przygotujemy, czy nie. Będzie opłatek i składanie życzeń. Życzenia wymuszone bądź takie od serca. Również prezenty, które dajemy z serca bądź tylko dlatego, że… chcemy coś dać. Czujemy się bowiem zobligowani, a o dobry pomysł ciężko. To nie wyścig. Choć z pewnością już kulminacja świątecznych przygotowań, a wraz z nimi obsesyjnego myślenia o rzeczach, które zrobić trzeba. Albo, o których myślimy, że tak być musi, bo… Święta. Ja w tym roku mam inaczej. Nie czuję tej atmosfery, niewykluczone więc, że będzie bardziej niż zwyczajnie. Niejako ze zdziwieniem patrzę w kalendarz i pytam, sama siebie: To już?!
Efekt Marianny to zjawisko. Nie pytajcie mnie jednak, czy historia, którą zamieszczam na blogu, jest o Was. Zapytajcie o to samych siebie. W tamtym miejscu reguły gry były wyjątkowo niejasne. Ją zdziwiło, że o szczegółach związanych z powierzonymi jej obowiązkami nie opowiadał jej Szef. Sądziła, że to od niego dostanie klarownie przedstawione wymagania, tymczasem znalazła się w sytuacji, w której po prostu musiała się domyślić, na czym będzie polegała jej rola, i czym będzie się zajmować. Proszę zaprzyjaźnić się z koleżanką, z którą będzie Pani ściśle współpracować – jak mantrę powtarzał wciąż Szef.

