Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje historie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje historie. Pokaż wszystkie posty
Foto: arch. pryw. Oto wspomnienie niedawnej, jednodniowej wycieczki do Sopotu. Nie tylko plaża, ale i pewien cytat, słowa, mural. A w tle uśmiechający się… Johnny. To będzie opowieść związana z postacią ks. Jana Kaczkowskiego. Odkryłam go trzynaście lat temu za sprawą książki „Szału nie ma, jest rak” . Po śmierci mojej Mamy czytałam wiele książek o chorobie nowotworowej albo takich, w których ten temat pojawiał się gdzieś w tle. Po książkę Kaczkowskiego sięgnęłam więc niemal odruchowo.
sobota, 31 stycznia 2026
O prostocie prezentów i lekcji, którą przynosi styczeń
Foto: grafika stworzona z pomocą AI (Canva, ChatGPT) Święta już dawno minęły, a styczeń – jak co roku – okazał się bardzo intensywny. Urodziny córki, Dzień Babci, Dzień Dziadka, i znów myślenie o prezentach. Kto powiedział, że tylko kupowanie daje radość? Co podarować pod choinkę? – pamiętam, że to pytanie, pojawiające się wraz z pierwszym świątecznym drzewkiem, dostrzeżonym gdzieś, na mieście, przez lata było dla mnie zmorą. Czy wystarczy drobny gest, czy może powinno to być „coś więcej”?
piątek, 19 grudnia 2025
O poranku, który pachniał obietnicą i o czym jest mój grudzień
Dziesięć lat temu grudzień pachniał początkiem. Zapisałam cztery wersy, które były dla mnie jak znak. A w tym roku grudzień pachnie prawdą o tym, co dla mnie ważne. Może to też początek? Listopad przesuwa się powoli w niepamięć, ale jakoś wciąż zostaje. Jest jak cień mijającego roku – obecny, nawet gdy kalendarz mówi, że to już nie jego czas. I może właśnie dlatego grudzień tak wyraźnie rysuje kontury: światła, zapachu igliwia, poranków, które mają w sobie coś z tamtej obietnicy sprzed lat.
niedziela, 26 października 2025
O słowach, dojrzewaniu znaczeń i drodze, która ma swój kres
Foto: grafika stworzona z pomocą AI/ Canva Ojcze Krzysztofie, przepisuję sobie te słowa, bo są piękne. I tak wiele mówią mi o mnie samej. Używając nowomowy młodzieżowej, powiedziałabym zapewne: Tak bardzo ja. Przyszły do mnie bez zaproszenia. Sobotni, leniwy poranek. Myślałam o wężu. O tym, że takie zwierzątko chce mieć jedna z przyjaciółek mojej córki. Dziwactwo. Ekstrawagancja. Zaraz też przypomniałam sobie chłopaka z równoległej klasy z liceum. Nie znałam go osobiście. Ale ponoć miał w domu węża. Hodować węża, początek lat 90. ubiegłego stulecia, hm… I ta zbieżność nazwisk. W ruch poszedł telefon. Zaczęłam szukać informacji. Robię to odruchowo, gdy czegoś nie wiem.




