Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duchowość i wartości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duchowość i wartości. Pokaż wszystkie posty
Foto: arch. pryw. Oto wspomnienie niedawnej, jednodniowej wycieczki do Sopotu. Nie tylko plaża, ale i pewien cytat, słowa, mural. A w tle uśmiechający się… Johnny. To będzie opowieść związana z postacią ks. Jana Kaczkowskiego. Odkryłam go trzynaście lat temu za sprawą książki „Szału nie ma, jest rak” . Po śmierci mojej Mamy czytałam wiele książek o chorobie nowotworowej albo takich, w których ten temat pojawiał się gdzieś w tle. Po książkę Kaczkowskiego sięgnęłam więc niemal odruchowo.
Po śmierci taty wracam do wiersza Grzegorza Przemyka i do własnych wspomnień. Nie po to, by zatrzymać czas, bo tego nie potrafię, ale by lepiej zobaczyć to, co po sobie zostawiamy. Dwa tygodnie temu zmarł mój tata. Nagle, cicho, jakby urwał się dźwięk, który w tle był zawsze. Wiersz Grzesia Przemyka, który w istocie poznałam niedawno, od tamtej pory wraca mi w myślach jeszcze wyraźniej. Zwłaszcza jeden wers: „A my pójdziemy dalej”. Cały ten wiersz czytam dziś jako opowieść o przyjściu, które jest już tylko wspomnieniem. I o obecności, która zostaje, choć głos milknie.
piątek, 19 grudnia 2025
O poranku, który pachniał obietnicą i o czym jest mój grudzień
Dziesięć lat temu grudzień pachniał początkiem. Zapisałam cztery wersy, które były dla mnie jak znak. A w tym roku grudzień pachnie prawdą o tym, co dla mnie ważne. Może to też początek? Listopad przesuwa się powoli w niepamięć, ale jakoś wciąż zostaje. Jest jak cień mijającego roku – obecny, nawet gdy kalendarz mówi, że to już nie jego czas. I może właśnie dlatego grudzień tak wyraźnie rysuje kontury: światła, zapachu igliwia, poranków, które mają w sobie coś z tamtej obietnicy sprzed lat.
niedziela, 26 października 2025
O słowach, dojrzewaniu znaczeń i drodze, która ma swój kres
Foto: grafika stworzona z pomocą AI/ Canva Ojcze Krzysztofie, przepisuję sobie te słowa, bo są piękne. I tak wiele mówią mi o mnie samej. Używając nowomowy młodzieżowej, powiedziałabym zapewne: Tak bardzo ja. Przyszły do mnie bez zaproszenia. Sobotni, leniwy poranek. Myślałam o wężu. O tym, że takie zwierzątko chce mieć jedna z przyjaciółek mojej córki. Dziwactwo. Ekstrawagancja. Zaraz też przypomniałam sobie chłopaka z równoległej klasy z liceum. Nie znałam go osobiście. Ale ponoć miał w domu węża. Hodować węża, początek lat 90. ubiegłego stulecia, hm… I ta zbieżność nazwisk. W ruch poszedł telefon. Zaczęłam szukać informacji. Robię to odruchowo, gdy czegoś nie wiem.
sobota, 24 maja 2025
O granicach, które chronią, czyli że czasem trzeba powiedzieć 'dość'
Foto: arch. pryw. „Czy podwładny, czując, że przełożony postępuje źle, powinien reagować? W każdym przypadku ma moralny obowiązek protestowania.” – ks. Jan Kaczkowski, „Życie na pełnej petardzie”.




