piątek, 18 października 2019

O sadzeniu drzew i modzie na nieśmiecenie

Nie zrywaj tych liści, bo roślina żyje...! Brzmi niewiarygodnie?! Ależ skąd.

Nie dla dziecka.

Słowa są autentyczne. Byłam kiedyś świadkiem podobnej scenki, przechodziłam akurat obok.

To tak, jakby powiedzieć dziecku: – Nie bij, to boli.
Tłumaczenie, że jest związek przyczynowo-skutkowy. Przedszkolaki dopiero do tego dorastają.
Z drzewami, jak z bólem, jest podobnie.

Jednak my, dorośli, o drzewach wiemy już trochę więcej niż dzieci. Że poprawiają klimat, i to nie tylko ten, którym określa się ogół zjawisk pogodowych. Bo patrząc na zieleń, łatwiej się uspokoić. Bo mając kontakt z przyrodą, łatwiej o autentyczność. Korzyści z obecności drzew w naszym życiu jest sporo. A wyliczanie ich wszystkich – to w zasadzie temat na wypracowanie.

W prasie przez duże P nie znalazłam żadnej wzmianki, że 10 października odbyło się Święto Drzewa. Szkoda. Wiadomo, to nie informacja takiego formatu jak fakt, że dostajemy piątego już literackiego Nobla, czy że coraz bliżej wyborów parlamentarnych. W moim najbliższym otoczeniu, o Święcie Drzewa również nie wiedział nikt. Oferta znanej sieci sklepów, że jeśli zrobisz zakupy za ileś zł, a dodatkowo weźmiesz udział w innej akcji handlowej, to dostaniesz darmową broszurę ekologiczną poświęconą segregacji odpadów? Oczywiście, jest to cenne, zwłaszcza że na ulotkach reklamowych pojawiło się hasło: Święto Drzewa. Niemniej jednak, taka dobroczynność podszyta czyimś interesem może budzić zastrzeżenia.

Jesień to podobno najlepszy czas, by sadzić drzewa. Gdy w przyrodzie wszystko skłania się ku snu zimowemu, taki swoisty… czas na nowe. Żałuję wręcz, że z racji «środka tygodnia» (w tym roku 10 października wypadał w czwartek) nie mogło być mnie – wraz z córką – w Służewskim Domu Kultury, którego inicjatywy naprawdę cenię. Jak w roku ubiegłym, właśnie młodzi ludzie sadzili tu drzewa, w tym przypadku owocowe: jabłonie, śliwy i wiśnie. A obok inicjatora akcji, Jacka Bożka, pojawił się – jak przed rokiem – aktor Bartłomiej Topa, jej ambasador. Myślę, że zaangażowanie w konkretne zadanie, a następnie patrzenie na to, jak rośnie coś, czemu dało się początek, czym można się opiekować, co rośnie razem z tobą, to dobra szkoła wrażliwości. I empatii. Jasne, świadomość tego, że są zagrożenia, ba!, są problemy, jest ważna. Choć w moim odczuciu wyczulać, czyli zwracać uwagę, powinno się przede wszystkim na to, co kształtuje pozytywnie. Szczególnie, gdy dotyczy to młodych osób.

Pamiętam pierwszy odcinek Święta Drzewa (słowa: edycja, nie lubię). Rok 2003 i rzeczywistość jeszcze przedunijna. Cóż, w trakcie wydarzenia powiało egzotyką. Drzewa?! Ekologia?! Zrównoważony rozwój?! Widziałam też, jak ten temat traktowano w mojej gazecie. Fotografik Tomasz Sikora, którego zgarnęłam na wywiad, mówił o czymś równie kosmicznym: nieśmieceniu. Owszem, znałam to już, a to z racji wielokrotnych wyjazdów do Niemiec w czasie studiów. Ale wówczas, za każdym razem powroty były równoznaczne z koniecznością równania do szeregu i zgodą na to, że wszystko wrzucamy do jednego worka. Dziś akcję tę, i jej podobne, popieram z całego serca. Jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobiłam w swoim nowym mieszkaniu, było też wyegzekwowanie od administratora instrukcji odnośnie zasad segregacji odpadów. Ach, jak ja się cieszyłam nową kuchnią i trzema różnymi pojemnikami pod zlewem.

Jak powiedział kiedyś Jacek Bożek, drzewa i ekolodzy nie mają w Polsce dobrego PR-u. Pewnie tak jest. Oby zmiana tego podejścia okazała się tylko kwestią czasu. Pozostaje wierzyć, że sadzenie drzew się do tego przyczyni.

*  *  *

Mój wcześniejszy tekst na temat Święta Drzewa można przeczytać tutaj.

2 komentarze:

  1. Nie miałam pojęcia, że jest jest taki dzień :) Ale dobrze, że (może pomału, ale jednak) coś robi się w dobrym kierunku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak!, inicjatyw ekologicznych jest w Polsce naprawdę sporo.
      Jeśli chodzi o sprzątanie samych Tatr - znalazłam tylko dwie. Nie wykluczam wprawdzie, że i tu dzieje się znacznie więcej. :-)

      Usuń