Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 czerwca 2025
O tym, jak trudno jest mówić prosto. I dlaczego Gabor Maté to potrafi
Foto: grafika stworzona z pomocą AI (Chat GPT + Canva) Czasem coś przypomina, że język dzieci i język dorosłych to dwa różne światy. Jak łatwo o tym zapomnieć, gdy w codziennym biegu zabraknie czułości. I uważności. I może – odrobiny technologii. Z dziećmi jest tak, że zadają najprostsze pytania, a te potrafią aż zgiąć w pół. Moja córka zapytała ostatnio, kim jest Gabor Maté. I choć sama jadę na jego konferencję z wypiekami na twarzy, to odpowiedź – w wersji dla 11-latki – nie chciała mi przejść przez gardło.
środa, 4 marca 2020
O tym, że strachu można się nie bać, czyli lekcja rozwagi
Bo może tak jak pokonaliśmy kryzys na rynku pracy, pokonamy teraz koronawirusa. Niech no znajdzie się jeden odważny... dziennikarz. Historia sprzed lat. Tekst, który opublikowałam na jednym ze swoich blogów, opatrzyłam słowem: Kryzys. I to w tytule. Auu! (Brzmiał on: „Sposób na kryzys”.) Zrobiłam zatem poważny błąd, na jaki zwracają uwagę teoretycy PR, a o którym mówił wykładowca na moich studiach. To słowo przyciąga, fakt, i w mediach to wiedzą, jednak – co do czego nie mam wątpliwości – może ono wywoływać bardzo negatywne emocje. Zwłaszcza jeśli bezkrytycznie wierzy się w to, co media nam przekazują.
czwartek, 17 stycznia 2019
O języku, czyli że święta to coś, co mamy w głowie
Foto: arch. pryw. Zaczyna się zwykle powtarzanym bez zastanowienia «trzeba», jednak dobrze jest, gdy skończy się osobistym, wyrażanym w pierwszej osobie: ja chcę. Ostatnie Święta po raz kolejny skłoniły mnie do refleksji, że to wyjątkowo dobry czas, by skonfrontować się z językiem osobistym, a przynajmniej sprawdzić, jak działa, i czy w ogóle działa – w najbliższym otoczeniu. Oczywiście, dotyczyć to będzie przede wszystkim tych osób, które wcześniej tego nie robiły.
piątek, 5 maja 2017
O rodzicielskich zamętach i tym, jak przestałam gubić się w bałaganie
Język bywa pomocny w rozwiązywaniu problemów, również gdy dotyczą one rodzicielstwa. Ukułam sobie ostatnio nowe pojęcie: niewidzialna ręka matki . Piękne, prawda?! Od razu mi się skojarzyło z niewidzialną ręką rynku; pojęciem, którym to w Polsce szastali przedstawiciele rynku transportu i przewoźników. Choć pewnie nie tylko oni... Owa ręka, miała uregulować wszelkie turbulencje na tymże rynku po 1990 roku, a ja, owszem, nasłuchałam się tego pracując wówczas dla jednego z naszych dzienników.


