Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notatki z życia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notatki z życia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 października 2025
O słowach, dojrzewaniu znaczeń i drodze, która ma swój kres
Foto: grafika stworzona z pomocą AI/ Canva Ojcze Krzysztofie, przepisuję sobie te słowa, bo są piękne. I tak wiele mówią mi o mnie samej. Używając nowomowy młodzieżowej, powiedziałabym zapewne: Tak bardzo ja. Przyszły do mnie bez zaproszenia. Sobotni, leniwy poranek. Myślałam o wężu. O tym, że takie zwierzątko chce mieć jedna z przyjaciółek mojej córki. Dziwactwo. Ekstrawagancja. Zaraz też przypomniałam sobie chłopaka z równoległej klasy z liceum. Nie znałam go osobiście. Ale ponoć miał w domu węża. Hodować węża, początek lat 90. ubiegłego stulecia, hm… I ta zbieżność nazwisk. W ruch poszedł telefon. Zaczęłam szukać informacji. Robię to odruchowo, gdy czegoś nie wiem.
poniedziałek, 17 września 2018
O powrocie z wakacji i pomyśle na zmianę bloga
Foto: arch. pryw. Decyzja o zmianie pewnie nigdy nie jest łatwa. Ale czasem wpada, ot tak!, do głowy. Albo też to, co tkwi wewnątrz, w człowieku, wreszcie się krystalizuje. Pewnego wrześniowego poranka, idąc rano do pracy, wyobraziłam sobie spotkanie z dawno nie widzianą osobą. Kimś, kogo znam: – Jak było na wakacjach?
wtorek, 9 maja 2017
O moim blogu i pisaniu, czyli pora na refleksje
Tytuł mógłby brzmieć nieco przewrotnie: Dlaczego ja. Ale w istocie chodzi o pisanie bloga. I o to, dlaczego – wbrew pozorom, czyli porażająco niskiej częstotliwości wpisów, a przy tym stęknięciom i niedowierzaniu otoczenia: co ja tutaj robię – wciąż z tym pisaniem nie odpuszczam. Lubię tu być. To moja przestrzeń. Kiedyś zachciało mi się prowadzić bloga. Ktoś mnie namówił. Miało pomóc i być niemal komercyjnie. Pomysł spalił na panewce. Nie lubię kreować się na kogoś, kim nie jestem. (Możecie o tym też poczytać tu: klik .)
piątek, 5 maja 2017
O rodzicielskich zamętach i tym, jak przestałam gubić się w bałaganie
Język bywa pomocny w rozwiązywaniu problemów, również gdy dotyczą one rodzicielstwa. Ukułam sobie ostatnio nowe pojęcie: niewidzialna ręka matki . Piękne, prawda?! Od razu mi się skojarzyło z niewidzialną ręką rynku; pojęciem, którym to w Polsce szastali przedstawiciele rynku transportu i przewoźników. Choć pewnie nie tylko oni... Owa ręka, miała uregulować wszelkie turbulencje na tymże rynku po 1990 roku, a ja, owszem, nasłuchałam się tego pracując wówczas dla jednego z naszych dzienników.




