wtorek, 7 stycznia 2020

O komunikacji, czyli życząc sobie

Wkraczając w nowy rok, jak zwykle warto sobie zadać pytanie: jak długo przetrwa to, o czym myślimy i czego życzymy sobie tuż po owej magicznej godzinie dwunastej?


No to mamy nowy, kolejny rok.

Mam wrażenie, że w sieci, którą – owszem – przejrzałam pobieżnie zaraz pierwszego dnia (a jak być może się domyślacie, nie szukam tu informacji o charakterze kronikarsko-plotkarskim, i nie odwiedzam tego typu stron), jak na komendę aż roi się od treści poświęconych postanowieniom noworocznym. Czy warto i dlaczego się to nie sprawdza.

Zaraz pierwszego dnia więc… to, z czym czaję się od dawna, postanawiam wrzucić na blog. Żeby nie przepadło w czeluściach mediów społecznościowych. Chcę złożyć życzenia.

Szczęścia!

To nie są, jak sądzę, takie głupie, sztampowe życzenia. Bo każdy z nas, szczęście rozumie inaczej. A że do niego dąży, lub przynajmniej: powinien – nie wątpię. W tym pojęciu mieści się, jak słyszałam choćby na ostatnim balu sylwestrowym, wiele różnych rzeczy: od miłości i bezpieczeństwa, poprzez dobre relacje, sukcesy zawodowe czy spokój, aż po „dużo dobrego seksu”. Mieszanka wybuchowa.

Książka, którą przeczytałam w czasie wakacji, a w której jak zwykle zaznaczyłam wiele wartościowych dla mnie fragmentów, pozostawiła mnie szczególnie z jednym. Oto on:

Szczęścia nie mierzymy tak, jak je czujemy. Uczucie szczęścia nie istnieje, jest relatywne, tym większe, im gorzej ma ktoś inny. Pociesz się, że ja mam gorzej – słyszę. A więc uczę się cieszyć tym, że ktoś ma gorzej. I choć pod spodem, pod tym przekazem czuję bezsens tego rodzaju odczuwania szczęścia, posłusznie go wdrażam. Nie jest tak źle. Inni mają gorzej. I podnoszę głowę, ciężko, ale jednak podnoszę, gotowa na kolejną śmierć ze szczęścia, gotowa na kolejny dzień.

I jeszcze ten przewrotny tytuł rozdziału, z którego cytowany przeze mnie fragment pochodzi:
Wiara.

No to takiego szczęścia, i takiej wiary, wam nie życzę!
----------
Słowa zapożyczyłam z książki Sylwii Kubryńskiej pt. „Mama” (Wyd. Prószyński i S-ka, 2018).

0 comments

Prześlij komentarz