wtorek, 2 lipca 2013

O nowych, śmieciolubnych zwyczajach w miejscu pracy

O nowych, śmieciolubnych zwyczajach w miejscu pracy - Czytaj więcej »
Foto: arch. pryw. Hasło, które od 1 lipca 2013 roku powinno przyświecać działaniom proekologicznym na terenie firmy, jest proste: segregując odpady, przyczyniasz się do ochrony środowiska i oszczędzasz. Jak to wygląda w praktyce? Na moim blogu dziennikarskie śledztwo. Popularny jest podział na czerwone, zielone i czarne pojemniki. Pierwsze są przeznaczone na tzw. odpady suche, a więc tu należy wrzucać m.in. plastikowe opakowania, kartony po sokach czy papier – którego w biurach gromadzi się tak dużo. Z kolei do zielonych pojemników powinno trafiać szkło opakowaniowe, w tym butelki, słoiki i szklane opakowania – ale już nie doniczki, żarówki czy porcelana. Przy czym, jak twierdzą w Fundacji Nasza Ziemia, dokładne mycie szkła z resztek żywności nie jest konieczne. Natomiast pojemniki czarne to miejsce na odpady zmieszane, czyli te, które nie trafiły do dwóch wcześniejszych zasobników.

Czytaj więcej »

wtorek, 25 czerwca 2013

O tym, jak uwięziliśmy przyrodę w klatkach naszych myśli

O tym, jak uwięziliśmy przyrodę w klatkach naszych myśli  - Czytaj więcej »
Zmieniona rzeźba terenu, ścieki spływające prosto do morza, zaśmiecone plaże, wysypiska, brak wody, świecące pustkami hotele – w ten sposób nie myślimy o wyspach, na których spędzamy upragnione wakacje. A może warto. Wyspy Kanaryjskie, Majorka, Tajlandia czy Wietnam to miejsca dobrze nam dziś znane. Wybieramy się w daleką podróż, właściwie nie przygotowując się na żadne niespodzianki: będą jednakowe hotele, plaże zastawione przez leżaki, kontynentalne menu i stragany pełne pamiątek dla turystów. Czy w ofertach all-inclusive jest coś więcej do odkrycia? Z drugiej strony, można się zastanawiać, jak wygląda prawdziwe życie osób mieszkających w tzw. egzotycznych krajach. My, czyli ludzie z zewnątrz, niewątpliwie postrzegamy je jako inne albo autentyczne, nieskażone cywilizacją, bo za tym w nużącej codzienności tęsknimy. Osobiście, śmiem wątpić, czy tak tam jest na co dzień.

Czytaj więcej »

poniedziałek, 17 czerwca 2013

O modzie na... jedzenie w biegu, i sztuce tworzenia burgerów

O modzie na... jedzenie w biegu, i sztuce tworzenia burgerów - Czytaj więcej »
Foto: arch. pryw. W 2013 roku w Warszawie jeszcze nie ma wiele takich miejsc. To, które znajduję na Mokotowie, jest swoistym rodzynkiem w cieście. A może jaskółką niosącą zmiany. Chodzi o tzw. slow food. Owszem, jest on przeciwieństwem fast foodu, przeznaczonego dla tych, którzy lubią zjeść szybko, w biegu. Ale z menu nie wyklucza hamburgerów. Tego typu knajpę znajduję na warszawskim Mokotowie. Lokal jest niewielki – w tym celu zaadaptowano blaszak, w którym wcześniej mieściła się kwiaciarnia. Zimą hamburgery je się tu, z trudem znajdując miejsce w środku i podziwiając przez okno budynki po przeciwnej stronie ul. Dąbrowskiego. Zaś latem, tak jak teraz, miejsca na rozkoszowanie się ważącą prawie 150 gram bułką jest więcej – bo stoły są wystawione na zewnątrz. Co ciekawe, hamburgery, mimo ich rozmiaru, je się rękami. Założyciele, Bartłomiej Pirkel i Adam Zakrzewski, nie zamierzają tego zmieniać. Jak przyznaje pierwszy z nich, wręcz uczą oni swoich gości odpowiedniej techniki jedzen...

Czytaj więcej »

niedziela, 26 maja 2013

O dzieciach, które nie widzą i pomyśle, by mieszkały w ogrzewanych domach

O dzieciach, które nie widzą i pomyśle, by mieszkały w ogrzewanych domach - Czytaj więcej »
Skoro przy zbyt niskiej temperaturze trudno jest się skupić na czytaniu, to jak muszą czuć się dzieci, które tę umiejętność dopiero nabywają? Mało to, są niewidome, więc przecież uczą się czytać... palcami. To pytanie zadali sobie włodarze ośrodka szkolno-wychowawczego w Laskach pod Warszawą. W ślad za tym poszły czyny. Potrzeby są ogromne. Np. stary internat dziewcząt pamięta jeszcze lata 30. poprzedniego stulecia. Klatek schodowych jest w nim za mało, na korytarzach ciasnota, nie zostały wydzielone strefy pożarowe, ze ścian odpada tynk.

Czytaj więcej »

piątek, 19 kwietnia 2013

O bakcylu podróżowania, życiu w drodze i innych pasjach

O bakcylu podróżowania, życiu w drodze i innych pasjach - Czytaj więcej »
Był w połowie drogi do Choquequirau – ruin starożytnego miasta Inków, gdy organizm odmówił mu posłuszeństwa. Dotarcie do tej półdzikiej osady miało być ukoronowaniem trwającego dwa dni, samotnego marszu, a także sprawdzianem umiejętności traperskich. Dziś, gdy po blisko pięciu latach Dominik Cwajda pochyla się nad mapami osiedla Ventana w Walendowie, jest pewien, że koncentracja na pracy to tylko dłuższa przerwa w cyklu podróży. Tamtą wyprawę zapamiętał jeszcze z jednego względu: – W chatce, do której dotarłem po jedenastu godzinach, a w której postanowiłem odpocząć, przeżywałem halucynacje. Leżąc na karimacie, wydawało mi się, że słyszę jakieś głosy, że do chatki docierają inni ludzie, którzy chcą tu przenocować. Trzy razy wychodziłem na zewnątrz, żeby to sprawdzić, kręciło mi się w głowie, byłem osłabiony z powodu zmęczenia i wysokości.

Czytaj więcej »